Made with love. Mój ukochany makijaż

Made with love. Mój ukochany makijaż

Hej hej!
Jak Wam minął tydzień? Mi życie w najbliższym czasie przyniesie dużo zmian. Wierzę, że będą one pozytywne.
Dziś, w kolaboracji z kilkoma blogerami i pod przewodnictwem organizatora, czyli jak dla mnie najlepszego męskiego blogera ever. (Swoją drogą zajrzyjcie koniecznie do Michała! [klik]) przygotowałam wpis o wdzięcznym tytule Made with love. Nie będzie o miłości, serduszkach, walentynkach. A o moim ukochanym makijażu, w którym czuje się pewnie, seksownie i mega kobieco.






Nie maluję sie prawie W OGÓLE na codzień. Dlaczego? Po prostu, lubię siebie bez makijażu. Czasem oczywiście szaleję z kolorami, pomysłami, ale jednak wolę siebie saute. Co jednak w sytuacji, kiedy muszę ładnie wyglądać, a kolor lub brak makijażu nie wchodzą w gre? Wtedy właśnie stawiam na klasykę i sprawdzony zestaw. Ekstra kreska, seksowne usta i mocny kontur to coś, co daje mi pewność siebie! Nie naklejam rzęs, bo pewnie wiecie, że na codzień chodzę w okularach. Nie robię też tipsów, bo wciąż walczę o długość paznokci. Nie nakładam również różu, bo to nie w moim stylu. Torby pod oczami? Wiem o tym! Ale nie dam rady nic z tym zrobić, więc od dawna nie zawracam sobie tym głowy! Najważniejsze, że czuję się fantastycznie w takim wydaniu i wiem, że od tego jak ja się czuję zależy to, jak spojrzą na mnie inni!

Listę kosmetyków, poznacie w jutrzejszym wpisie, a dziś proszę dajcie mi znać w jakim makijażu Wy najlepiej się czujecie?
Zima, śnieg, mróz i... troska o dłonie!

Zima, śnieg, mróz i... troska o dłonie!

Hej Walentynki!
Jak spędzacie dzisiejszy dzień? Ja z mojej strony życzę Wam wszystkiego co najpiękniejsze i żeby każdy dzień był przepełniony miłością jak 14.02.
Dziś przychodzę do Was z recenzją kremu do rąk, którego nazwa idealnie wpisuje się w aurę za oknem. Jeżeli jesteście ciekawi za co pokochałam go razem z moją mamą- zapraszam na wpis!


Ci co mnie znają to na pewno wiedzą, że niestety nie jestem zbyt systematyczna jeżeli chodzi o dbanie o skórę na dłoniach i stopach. O ile regularnie używam kremów do twarzy i pod oczy, o tyle zapominam o kremowaniu rąk i stóp. Niestety zima ma to do siebie, że kończyny bardzo szybko 'odwdzięczają' mi się za moją bezmyślność. Dłonie niesamowicie szybko mi pękają, krwawią, a dotknięcie czegoś kwaśnego powoduje u mnie ból. Wtedy sobie przypominam, że przecież: Hej, Paulina masz nadmiar kremów do rąk w szafce. Zacznij ich używać! No i wtedy, jak już jest za późno- używam. Z moją mamą zupełnie jest inaczej. Systematycznie i regularnie kremuje dłonie, więc będziecie miały spojrzenie na produkt z dwóch stron:).


Standardowo zacznę najpierw od szaty graficznej. Nie wiem jak Wam, ale mi niesamowicie kojarzy się ona ze świętami. Bordowe kolory, złoto, gwiazdki. Moim zdaniem to kwintesencja świąt na etykiecie. Opakowanie zamykane na klik, tubka stoi na głowie, dzięki czemu wyciskamy produkt na max. Na opakowaniu znajdziecie podstawowe informacje o nazwie produktu, firmy, gramaturze, składzie, oraz informacje od producenta niestety- tylko w języku rosyjskim. Ja coś tam umiem przeczytać, bo miałam kilka lat rosyjski, ale jak ktoś nie miał styczności z tym językiem, to jednak może mieć problem. Na szczęście z pomocą przychodzi nam strona Faberlic, gdzie udało mi się znaleźć więcej informacji o produkcie i to w języku polskim.

Waga:73 g, Objętość:75 ml
Ochronny krem do rąk Zima chroni delikatną skórę przed wiatrem, chłodem i nagłymi zmianami temperatur, koi i odżywia ją, walczy ze złuszczaniem się skóry i suchością. Zawiera olej z nasion maliny. 
Data ważności: 18 miesięcy od daty produkcji umieszczonej na opakowaniu.


Krem pachnie niesamowicie, ale znowu świątecznie! Wyczuwam w nim piernik, żurawinę i kokos. Kojarzy mi się z ciastem, które przygotowywałam w tym roku na Święta. Nie wiem jak dla Was, ale dla mnie zapach tego typu produktów jest niesamowicie ważny. Warto wspomnieć również o tym, że zapach pozostaje nam na dłoni na długi czas. Krem ma biały kolor. Konsystencja typowa dla kremu- nie za rzadka, nie za gęsta. Produkt wchłania się błyskawicznie. Wystarczy chwila, żeby wsiąknął nam w skóre i nie zostawiał tłustych plam. Pewnie jesteście ciekawi działania? Przy systematycznym stosowaniu sprawdza się super. Nawilża dłonie i chroni je przed szkodliwym wpływem minusowych temperatur. Jeżeli stosuje się go wtedy 'jak się przypomni', to daje na jakiś czas ukojenie poranionym dłoniom. Produkt mnie nie uczulił, ani nie podrażnił skóry. Warto na niego polować, bo jego cena jest bardzo niska, a mianowicie 5,90 zł.

Zakupić go możecie: [tutaj]


A Wy jakich kremów używacie?
Ps. zobaczcie jakiego miałam pomocnika przy zdjęciach :D




UWAGA BĘDZIE MODOWO! Czarna koszula z koronką, delikatna biżuteria i czerwone dodatki!

UWAGA BĘDZIE MODOWO! Czarna koszula z koronką, delikatna biżuteria i czerwone dodatki!

Cześć we wtorek!
Powiem Wam, że jak rano odsłoniłam rolety i zobaczyłam nową dostawę śniegu to... zwątpiłam! Ja wiem że jest luty, wiem, że jest zima, ale tak strasznie tęsknie za słonecznymi dniami i piękną wiosną! Mam nadzieję, że już wkrótce się doczekam i koszule, które zobaczycie w dzisiejszym poście nie będą tylko 'ładnym dodatkiem' pod kurtkę, ale jedynym ciuchem, który założę!

Dziś jak sama nazwa mówi- będzie modowo. Uprzedzam od razu, żadna ze mnie blogerka modowa, nie umiem pozować, nie wiem jak sie ustawić, ale się starałam! Chciałam Wam w kilku słowach opisać i na paru zdjęciach pokazać cudne kolczyki, które dostałam od firmy Atwora.


Zacznijmy od tego, że jestem fanką WIELKICH naszyjników! Uwielbiam jak się coś rzuca w oczy, jest ciężkie i mocne! Natomiast zupełnie inaczej jest w przypadku kolczyków. Lubię delikatną, subtelną i taką, która nie obciąża moich uszu. Kiedy udało mi się nawiązać współpracę z Atworą wiedziałam, że kolczyki przypadną mi do gustu. Choć nie ukrywam, że nie spodziewałam się, że są AŻ tak malutkie! Jak tylko je ubrałam to miałam 100% pewności, że idealnie będą współgrać z koszulą, którą widzicie na zdjęciu. Delikatność koronki i ich subtelność to strzał w dziesiątkę! Żeby jednak nie było tak spokojnie, przełamałam to wszystko mocną czerwoną torebką i czerwonymi paznokciami. Stylizacja sprawdzi się zarówno na codzień w pracy, jak również na przykład na kolację walentynkową.





A jak już jesteśmy w temacie Walentynek to... :D Tak jak mówię, nigdy nie będę dobrą blogerką modową :D. Jedyne, najlepsze zdjęcie zepsute :)


Koniecznie zerknijcie na stronę sklepu Atwora.pl.
Znajdziecie tam biżuterię i droższą i tańszą. Kolczyki, naszyjniki i wszystko czego potrzebujecie!
Idealna propozycja na nadchodzące Walentynki albo Dzień Kobiet.

Lubicie taką delikatną biżuterię?


Moje nowości w pielęgnacji- BioAmare

Moje nowości w pielęgnacji- BioAmare

Witajcie po urodzinowym weekendzie!
Jedno co moge powiedzieć to to, że było super! Zresztą Ci, którzy obserwują mnie na Instagramie (zakochana_w_kolorkach) wiedzą co się działo i jak słabo umiem tańczyć i śpiewać (...), a Ci co nie obserwują niech to lepiej szybko nadrabiają!
Dziś, żeby dobrze rozpocząć tydzień zapraszam Was na prezentację nowości, które ostatnio dotarły do mnie z firmy Bioamare.
Produktów jest kilka, niektóre już testowane,więc zapraszam Was na dalszą część wpisu!


Przyznam, że pomału zapominałam w ogóle o tym, że ustalałam jakieś warunki współpracy z firmą. Na paczkę czekałam długo, ale było warto. Kosmetyki przyszły naprawdę pięknie zapakowane i nie ukrywam, że pudełko na pewno zostanie dobrze wykorzystane ;).


Mogłam sobie wybrać 5 kosmetyków. Asortyment sklepu jest dość duży, a ja szczerze mówiąc nie jestem ekspertem od pielęgnacji więc zanim się na coś zdecydowałam musiałam poczytać, czy to się nadaje do mojego typu cery. Postawiłam na te kosmetyki, które wydawały sie dla mnie najbardziej odpowiednie. 


I po kolei każdy z produktów:





Jedyne co Wam zdradzę na razie to to, że biała glinka i mus ciasteczko robią u mnie furorę! Postaram się jeszcze w tym tygodniu przygotować o jednym z nich wpis!

A Wy znacie tę firmę?
Jakich glinek używacie?

Happy Birthday to me! Makijaż urodzinowy!

Happy Birthday to me! Makijaż urodzinowy!

Hej hej!
Dokładnie tak jak czytacie w tytule. Mam dziś urodziny i to nie byle jakie bo...25! Nie wiem sama kiedy to zleciało i świadomie mówię, że mentalnie czuje się na max 18 lat! Nie będę robić żadnych podsumowań, planów i celów, bo tego nie lubię. Napiszę Wam tylko, że jestem szczęśliwa w tym momencie życia, w którym jestem!
Makijaż, który możecie oglądać, przygotowałam co prawda kilka dni temu, ale wiedziałam od razu, że opublikuję go dziś. Czerwone, mocne oko, które idealnie wpasuje się również na ostatki!











Lubicie takie makijaże?
Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger