Czym najlepiej podkreślić brwi, czyli o pędzlu doskonałym!

Czym najlepiej podkreślić brwi, czyli o pędzlu doskonałym!

Dziieeeeeeń dobry bardzo!
Praca magisterska posuwa się do przodu w żółwim tempie, ale 'dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą' :D. Od jutra przez kilka dni jestem u mamy, więc pewnie moje instastory znowu będzie puste. Mam tam troszkę problem z zasięgiem, a jak mam czekać 20 min, aż doda się jeden snap, to ja dziękuję :). Swoją drogą, jeżeli JESZCZE  mnie nie obserwujesz, to gorrrąco Cię do tego zachęcam!

Dziś będzie kilka słów o brwiach. Ja wiem, że niektórym z Was się one nie podobają (szanuje), ale istnieje spore grono osób, które naprawdę często pyta mnie, jak podkreślam brwi. Na codzień, chcąc uzyskać dość delikatny efekt i zrobić to stosunkowo szybko, używam kredki do brwi. Natomiast w makijażach które tu widzicie, stawiam na większą precyzję i wyraźniejszy efekt. W takim razie, jak udaje mi się go osiągnąć?


Czy to malarz, czy makijażysta, czy stolarz- każdy z nas potrzebuje dobrych narzędzi do pracy. Takich, które ułatwią, usprawnią i przyspieszą pracę. Nie wiem jak inne dziewczyny które malują, ale ja wciąż szukam idealnych pędzli. Idealny pędzel dla mnie to taki, którym przyjemnie mi się pracuję. Nie będę mówiła o innych walorach technicznych bo wiadomo, są one ważne, ale mogę przymknąć np. oko na wypadanie włosia, kiedy pozostałe jego cechy mi pasują. Kiedy w przesyłce od marki Donegal znalazłam pędzel do brwi wiedziałam, że od razu pójdzie do testowania. Dlaczego? No bo miałam już chyba 10 pędzli do brwi i żaden nie spełniał moich warunków. Nawet Zoeva, która totalnie nie przypadła mi do gustu i powędrowała do mamy. Tak jak wspomniałam wyżej, przy mocniejszych makijażach używam zawsze pomady do podkreślenia brwi i nie oszukujmy się, tu potrzeba precyzyjnego pędzla, bo pomada łatwym produktem nie jest!


Pędzelek który otrzymałam pochodzi z serii Jungle. Musicie przyznać, że ta seria ma niesamowicie uroczą szatę graficzną. Ombre chyba nigdy w życiu mi się nie znudzi nawet wtedy, kiedy wyjdzie z mody :). Oczywiście włosie jest syntetyczne, co moim zdaniem w niczym nie przeszkadza. Przyznam, że na początku jak zobaczyłam długość włosa to pomyślałam, że pędzelek nie będzie do końca precyzyjny. Nauczona pracą na Hakuro  H85 przyzwyczaiłam się do krótszej długości i większego skosa. Czy moje obawy były słuszne?


Ani trochę! Pędzel jest niesamowicie precyzyjny, miękki i praca z nim to sama przyjemność. Mogę iść nawet o krok dalej i stwierdzić, że nawet odrobinę lepiej pracuje mi się z taką długością włosia, niż z krótszymi odpowiednikami. Pędzel, już kilka razy był przeze mnie prany i podczas kąpieli nie zauważyłam żadnej utraty włosia! Czeka jeszcze na niego jedna próba, a mianowicie namalowanie kreski, ale o tym innym razem! Zobaczcie, co do powiedzenia o nim ma sam producent:

PĘDZEL DO PRECYZYJNEJ APLIKACJI CIENI DO POWIEK, KONTUROWANIA BRWI ORAZ NAKŁADANIA EYELINERA
  • Wielofunkcyjny pędzel do makijażu.
  • Syntetyczne, gładkie, spiczaste włosie pozwala na idealne wymodelowane zewnętrznych kącików oczu, wycieniowanie brwi lub nałożenie eyelinera.
  • Wysokiej jakości syntetyczne włosie nie odkształca się i nie podrażnia powiek.
  • Wymiar:dł.14cm


Pędzel mozecie zakupić: [tutaj] za śmieszną cenę 15 zł
Polecam go Wam zarówno do pracy profesjonalnej, jak i 'domowej' :)
'To je kredka z Lovely. Tego nie zmyjesz!'

'To je kredka z Lovely. Tego nie zmyjesz!'

Witam :)
Środa, środa, czyli połowa tygodnia, czyli weekend blisko, czyli się cieszę :). Niestety, spędzę go na uczelni, ale pociesza mnie fakt, że w tym semestrze czekają mnie tylko 2 zjazdy i bye! Jeszcze potem tylko przeżyć ostatni semestr, obronę i waaaaaakacje :) Od uczelni, nie od pracy :)

Dziś chciałabym Wam opowiedzieć o kredce, która trafiła do mnie przez totalny przypadek, ale wiem, że jest najlepszą i chyba najtańszą, jaką miałam do tej pory. Jeżeli chcecie wiedzieć za co ją kocham i jednocześnie nienawidzę, zapraszam na wpis!


'Rossmann' i 'Promo'. Te 2 słowa powodują rewolucje na wiosnę i jesień wśród wszystkich Polek. Przyznam, że generalnie do tych wszystkich zniżek, obniżek, promocji itd. podchodzę dość sceptycznie, bo sama kilka lat pracuję w szeroko rozumianym handlu i wiem jak to jest. Niemniej jednak jestem kobietą, lubię się malować, maluję innych i czasem z czystej ciekawości idę zobaczyć co ciekawego znajdę w 'obniżonej' cenie tym razem. Oczywiście pominę dziś fakt wykradania sobie rzeczy z koszyków, przepychania itd. Skupmy się na tym, co do mnie trafiło i jak to się stało, że jest to tak cholernie dobre!


Kredki, kredki, kredki. Nie lubię kredek do oczu,tym bardziej nie lubię nimi malować linii wodnej. Oczy pieką mnie jak pieron i uważam, że samo wymalowanie linii wodnej bez roztarcia produktu było modne 100 lat temu. Oczywiście zdarzają się dziewczyny, które z przyzwyczajenia chcą tam mieć kredkę i już! Zawsze staram się delikatnie wytłumaczyć, że nie jest to do końca korzystne. Potem proponuję delikatne roztarcie i w 90% dziewczyny przyznają, że tak jest lepiej. Niemniej jednak, to one mają się czuć w tym dobrze, więc nigdy na siłę nie przekonuję do swojej racji. Szukałam idealnej czarnej kredki. Co znaczy idealna? Czarna- serio czarna. Nie ciemna, szara itd. czarna jak węgiel ma być i już! Przede wszystkim trwała, czyli ma przetrwać łzy szczęścia i wzruszenia na ślubie, deszcz, śnieg itd. Ma się ją łatwo rozcierać i fajnie, jakby nie trzeba jej było temperować, ale to mój prywatny kaprys. Podczas ostatniej promocji poszłam właśnie takiej poszukać. Między jedną napaloną na szafę Lovely dziewczyną, a drugą, wsadziłam zgrabnie rękę do kredek i szczerze nie patrząc nawet na kolory, wzięłam obie. Byłam przekonana, że biorę dwie czarne, a tu okazało się, że druga jest niebieska :|. Spuśćmy na to zasłonę milczenia, bo ta niebieska średnio się u mnie sprawdza i użyłam jej może raz.


 Jak widzicie, kredka znajduje się w plastikowym, zwykłym opakowaniu. Założę się o 100 zł, że gdybym miała większy dostęp do szafy, a nie macała na łapu-capu, to w życiu bym po nią nie sięgnęła, bo umówmy się- szata graficzna raczej średnio przyciąga. Jak zauważyliście zapewne kredka jest wysuwana i z drugiej strony posiada gąbeczkę do rozcierania. Niestety, nie sprawdza się ona wcale,a wcale, bo jest niesamowicie twarda i praca z nią sprawia ból. Wolę do tej czynności używać pędzla. Konsystencja kredki jest żelowa. Przypomina mi troszkę serię, która kiedyś ( a może dalej jest) była dostępna w Avonie. Już po pierwszym swatchu w domu wiedziałam, że kredka będzie niesamowicie trwała i wiecie co? Nie myliłam się! Jezu przysięgam, nie da się jej zmyć! Moje oczy mega łzawią, kiedy na linii wodnej coś się znajduje i zazwyczaj wszstkie produkty które tam aplikowałam, nieestetycznie spływały. W tym przypadku nie dzieje się nic podobnego! Kredka twardo siedzi na swoim miejscu. Co najgorsze, nie zmyjecie jej przy pierwszym demakijażu! Wiem jak to brzmi, ale w akcie desperacji próbowałam ją myć nawet mydłem i wiecie co? Nie udało się! Produkt jest naprawde piekielnie trwały!! Dodatkowo, czerń to czerń. Nie ma półśrodków! Tak jak wspomniałam wyżej, granatowa kredka nie jest już taka super, więc nie poświęce jej osobnego wpisu.


Reasumując: polecam tę kredkę zarówno tym z Was, które malują się  domowym zaciszu, ale również tym, którzy zajmują się makijażem profesjonalnie. Gwarantuję, że ten produkt utrzyma się na Waszych powiekach meeeega długo!!! Na dodatek, cena produktu jest śmieszna, bo BEZ PROMOCJI, kosztuje 4 zł!

Znacie te produkty?
Jakie kredki polecacie?
Kolejna propozycja makijażu z użyciem paletki MORPHE 35 OS.

Kolejna propozycja makijażu z użyciem paletki MORPHE 35 OS.

Witajcie kochani!
Nie wiem czy zauważyliście, ale od pewnego czasu zmieniłam troszkę godzinę publikacji wpisów. Zamiast 16.00, przełożyłam publikację na 17.00. Dajcie znać w komentarzach, czy taka zmiana Wam odpowiada!
Wena. To coś, co opuszcza mnie i przychodzi ze zdwojoną siłą. Jeżeli chodzi o bloga, nie mam takich problemów. Wenę na pisanie mam zawsze. Gorzej jednak jest z makijażem. Potrafi minąć miesiąc i więcej, kiedy nie wyciągnę cieni ani razu i ani razu tu nie opublikuję żadnej propozycji. Dlaczego tak jest? Głównie dlatego, że jak mam problemy skórne to uważam, że powinnam je zostawić w domu dla siebie, a nie świecić tym przed wszystkimi! Oczywiście moje nastawienie się zmieniło, kiedy moja cera zaczęła wyglądać 'znośnie', a do mnie trafiła paletka Morphe. Na dodatek, Łukasz Bier,
którego śledzę chyba od początku mojej przygody z blogiem, opublikował makijaż, który mega przypadł mi do gustu. Postanowiłam, że spróbuję wykonać podobną, bo taka sama w życiu by mi nie wyszła propozycję makijażu z użyciem paletki Morphe i cieni My secret. Osobiście baaaaardzo lubię siebie w takich kolorach i zastanawiam się, czy mój makijaż ślubny nie będzie wyglądał podobnie!










Jak Wam się podoba taka propozycja?
Dajcie znać! Koniecznie wpadnijcie do Łukasza, ma niesamowity talent!
Nowości ostatniego miesiąca! Sama kolorówka! | Morphe, NYX, Freedom, MUR i inne!

Nowości ostatniego miesiąca! Sama kolorówka! | Morphe, NYX, Freedom, MUR i inne!

Witajcie kochani w Nowym tygodniu!
Zawsze w mojej głowie istnieje przekonanie, że po Trzech Królach wszystko się stabilizuje i cały kraj wraca 'do normy'. Oczywiście już kiedyś Wam pisałam, że jestem pasjonatką Świąt i jeżeli chodzi o mnie, to mogłyby trwać pół roku, ale strasznie nie lubię takiego ogłupienia między świętami i te kilka dni po Nowym Roku. Pozwólcie jednak, że jeszcze w tym tygodniu będę Wam pokazywać produkty otoczone świąteczną dekoracją, ponieważ wiem, że w połowie lutego znów za tym zatęsknię!

Grudzień jak to Grudzień. Miesiąc, w którym dostajemy chyba najwięcej prezentów i mam nadzieję, że również działa to w drugą stronę i my chętnie obdarowujemy innych. Do mnie w tym miesiącu wpadło naprawdę sporo nowości i praktycznie 100% to kolorówka! W dzisiejszym wpisie znajdą się tu prezenty gwiazdkowe, prezent od Mikołaja, którym w tym roku okazała się Mariola wygrana w konkursie u Magdy. Jeżeli chcecie bliżej zapoznać się z tymi produktami, zapraszam na wpis!


Podzieliłam produkty na kategorie, a nie na okazje. Dodatkowo postaram się Wam je pokazać z bliska. Przepraszam z góry, że niektóre nie wyglądają na te 'pierwszej świeżości', ale wiecie jak jest z sypkimi produktami.. teraz je oczyścisz, a za chwilę jest to samo :). Mam nadzieję, że nie przeszkodzi Wam to w ogólnym odbiorze. Ok! Zaczynamy od konturowania!


Zacznę najpierw od prezentu gwiazdkowego od moich rodziców. W tym roku, żeby ułatwić im sprawę po prostu poszłam z mamą do sklepu Nyx i... pokazałam co bym chciała dostać :). Oczywiście pokazałam kilka produktów, żeby jakieś zaskoczenie było pod tą choinką :) Postawiłam na paletę do konturowania na sucho. Słyszałam o niej sporo dobrego i po kilku użyciach stwierdzam, że zdecydowanie jest warta swojej ceny! Zarówno jasne kolory (które szczególnie umiłowałam sobie aplikować pod oczy), jak również bronzery, spisują się u mnie bez zarzutów. Znajdziecie tam ciepłe, oraz chłodne odcienie. Dla każdego coś innego! Prezent trafiony w 100% :)




Widzicie również na zdjęciu Bronzer Sensique i rozświetlacz Freedom. Te produkty znalazły się w paczce od Magdy. Ci którzy czytają mnie dłużej wiedzą, że zdenkowałam 2 (słownie:dwa) bronzery z tej firmy, a trzeci podarowałam mamie. Są naprawdę dobre i kolory które miałam, idealnie pasowały do mojej karnacji. Rozświetlacza jeszcze nie miałam okazji testować, ale lubię firmę Freedom, więc mam nadzieję, że się nie zawiodę :)


I ostatni paletka, która ma tak niesamowicie ciekawe wykończenie, że aż boje się jej używać, żeby nie zepsuć to prezent od Marioli. Pytałyście się mnie ostatnio jak ona się nazywa, więc jej pełna nazwa brzmi: Freedom Makeup Pro Blush Palette Bronze and Baked. Sami zobaczcie ją z bliska!


Ok, pora na cienie do powiek, których niiiiiigdy za wiele :). Pierwsza i największa paleta to Morphe 35OS. Jest to prezent od rodziców imieninowo-dzień dzieckowy :D. I nie, nie chodzi o to, że zapomnieli oni o tej okazji tylko bardziej o fakt, że ja sama nie umiałam się zdecydować co chce dostać :D. Jak w przerwie świątecznej z nudów przeglądałam Minti stwierdziłam, że to odpowiedni moment na odbiór prezentu. Zdecydowałam się na 35OS, bo przyznam, że maty mi sie już znudziły... Paleta jest zaje*! Mam ją kilka dni, wykonałam dwa makijaże, a pomysłów w głowie setki na kolejne malowanie!



Te 3 maluszki, to cienie z My Secret. One również znalazły się w paczce od Magdy, Tak wiem, że to jedno quatrro jest do brwi, ale nie widzę przeszkód, żeby używać tych cieni, jako cienie do powiek. Osobiście jestem fanatyczką cieni My secret, bardzo je lubię i uważam, że za taką cenę są naprawdę super! Możecie znaleźć je oczywiście stacjonarnie w drogerii Natura.


Kolejna paletka od Marioli, to: Makeup Revolution Salvation Palette. Uważam, że jest to super paleta dla osób, które malują nie tylko siebie, ale także dla tych, które zaczynają przygodę z makijażem. Znajdziecie w niej 18 cieni, w tym 6 matowych i 12 połyskujących. Sądzę, że stworzę z jej pomocą niejeden makijaż!


I kategoria inne, czyli 2 produkty do ust i jeden, który na początku nie wiedziałam czym jest, ale mój zaawansowany umysł pomógł mi to odkryć :)


Zacznę najpierw od ust. O ile znam firmę  AA z pielęgnacji, o tyle totalnie nie znam jej kolorówki. Jedyne co mogę na chwilę obecną powiedzieć o tym błyszczyku to to, że pięknie pachnie i ma śliczny kolor. Zobaczymy jak się sprawdzi w trakcie laszego testowania :)



I błyszczyk z Joko, który podejrzewam będzie dodawał lekkości i świeżości, więc sprawdzi się idealnie u tych z Was, które nie lubią matowych ust, ale stawiają na lekki błyski i delikatny odcień, który subtelnie podkreśli czerwień ust.



I tajemnicze coś, co okazało się takim specjalnym tuszem do rzęs, który dodatkowo wydłuża Wasze rzęsy :D. Nie chce za dużo pisać, bo planuje osobny post na temat tego wynalazku!:) Nie mogę się doczekać, aż zabiorę się za testy!



I tak wyglądał mój Grudzień :)
Który produkt najbardziej Was zainteresował?
Jeżeli chcecie zobaczyć makijaż z użyciem paletki, to zapraszam: [klik], a jutro pojawi się delikatniejsza propozycja :)
Pierwsza propozycja makijażu paletką Morphe 35 OS (Duuuużo, aż za dużo zdjęć:))

Pierwsza propozycja makijażu paletką Morphe 35 OS (Duuuużo, aż za dużo zdjęć:))

Witajcie kochani!
W końcu udało mi się coś zmalować. Niestety jak to w zimie, słońce zachodzi szybko i szybko robi się ciemno. Musiałam skorzystać ze sztucznego światła, a jak na złość miałam tylko jedną lampę, stąd tyle zdjęć, bo nie mogłam się zdecydować, które najwierniej odwzorowuje kolory :). Niemniej jednak po pierwszym użyciu palety mogę stwierdzić, że jest super i na pewno pojawi się tu nie raz! Zapraszam do oglądania!











LISTA KOSMETYKÓW
1. Twarz
- Baza: Smashbox
- Podkład: L'oreal True Match Vanilla + Inglot 71
- Puder: Affect
- Bronzer: Nyx z palety do konturowania
- Rozświetlacz: Becca

2. Oczy
-Cienie z palety Morphe 35OS
-Cienie z palety My secret
-Tusz do rzęs: My secret
- Sztuczne rzęsy:Donegal
-Brwi: pomada Freedom Soft Brown

3 Usta
- Kredka Wibo Milion Dolar Lips
- Pomadka Golden Rose 03 *chyba

Lubicie takie propozycje?
Hydrovital Woda Micelarna, czyli kolejny produkt w mojej pielęgnacji.

Hydrovital Woda Micelarna, czyli kolejny produkt w mojej pielęgnacji.

Hej hej :)
Jeszcze tylko jutro i znowu wolne. Macie jakieś plany na weekend? Ja najprawdopodobniej usiądę do magisterki i w końcu chciałabym przygotować dla Was jakiś makijaż! Wczoraj dotarła do mnie nowa paletka z Morphe i nie mogę się doczekać testów! Niestety, długo nie było tu żadnych makijaży, bo albo jestem zesypana na amen, albo niesamowicie łzawią mi oczy, co zapewne jest sprawką ogrzewania i zmian temperatur. Niemniej jednak mam nadzieję, że ten weekend okaże się dla mnie łaskawy!

W tym poście chciałabym Wam opowiedzieć o produkcie, który dotarł do mnie już jakiś czas temu od firmy APN COSMETICS. Jeżeli jesteście ciekawi, jak sprawdziła mi się ta woda micelarna, zapraszam na wpis!


Zacznę najpierw od tego, ze tak jak w poprzednim wpisie, kiedy opisywałam produkty APN wspomniałam, że nie wiedziałam o tym, że poszerzyli oni swoją ofertę o serię Hydrovital. Bardzo więc ucieszył mnie fakt, kiedy w przesyłce znalazłam ten produkt i wiedziałam, że mogę go sobie przetestować. Balsamy oraz żele pod prysznic z tej firmy znam, bardzo lubię i serdecznie Wam polecam. Przyznam szczerze, choć może to głupio zabrzmi, ale nie mam pojęcia czym woda micelarna różni się od płynu micelarnego. Wydaje mi się, że główna różnica polega na tym, że woda dodatkowo pielęgnuje naszą skórę, ale nie chcę palnąć głupoty, więc zostawiam Wam opis producenta:)


Woda znajduje się w plastikowej butelce zamykanej na 'klik'. Szata graficzna prosta, ale bardzo nawiązująca do natury, przyrody itd. Na opakowaniu znajdowały się podstawowe informacje o produkcie takie jak: nazwa firmy, produktu, pojemność, skład, oraz kilka słów od producenta. Jak wiecie od wieeeeeeeeeelu lat używałam płynu micelarnego z Ziaji. Niesamowicie mam wrażliwe oczy i niestety muszę uważać na wszystko czego używam. Próbowałam kilkukrotnie zmienić produkt na inny, ale zawsze wracałam do Ziaji. Czego wymagam od płynu micelarnego? Oczywiście domywania, nie podrażniania, ale również pielęgnacji skóry, bo to jest dla mnie niesamowicie ważne. Kiedy przeczytałam w opisiie, że produkt również pielęgnuje i nawilża to... czego chcieć więcej?


Produkt jest bezbarwny i jak to woda micelarna, ma konsystencję wody :). Delikatnie wyczuwam w nim ziołową, miętową (?) woń. Podoba mi się ten zapach, bo uwielbiam takie świeże aromaty. Przyznam, że wbrew pozorom nie używałam produktu do zmywania makijażu, ale właśnie do pielęgnacji cery. Jak wiecie, albo nie wiecie, staram się nie zmywać twarzy zwykłą wodą, ponieważ chlor niesamowicie źle działa na moją twarz i to do tego stopnia, że po jednym zmyciu potrafi mi się pojawić nawet 5 niespodzianek. Wody używałam zawsze rano przed makijażem. Dawała mojej cerze uczucie ukojenia i przygotowywała ją do całodziennego znoszenia kosmetyków na twarzy. Stosowałam ją również wieczór, po totalnym demakijażu, ale przed nałożeniem kremów. Produkt mnie nie uczulił, ani nie podrażnił mimo tego, że przemywałam nim powieki. Ogólnie jestem z niego zadowolona i bardzo dobrze spisuje się na moje cerze w okresie zimowym. Podejrzewam, że sięgne po niego nie raz :)

A Wy znacie wody micelarne?
Używałyście jakiejś?
Blogerskie Mikołajki 2017. Co dostałam i co podarowałam innej blogerce? :)

Blogerskie Mikołajki 2017. Co dostałam i co podarowałam innej blogerce? :)

Witajcie :)
Fajnie zaczynać nowy tydzień w środę zamiast w poniedziałek! Niesamowicie podnosi na duchu fakt, że jeszcze tylko 2 dni do pracy i znowu wolne! Niestety, potem sobie uświadamiam, że następne wolne dopiero w kwietniu, ale o tym nie myślę na razie!
Dziś dalej pozostając w temacie prezentów ( obiecuję potem jeszcze jeden post o tym :)), chciałabym Wam pokazać paczkę, którą dostałam od Marioli z bloga Praktycznie i nie tylko kosmetycznie.
Nie wiem jak się to stało, ale trafiła ona w 100% w mój gust! Zresztą, sami zobaczcie!







Jak widzicie w paczce znajdowały się kosmetyki do makijażu, ale również woski zapachowe, które widzicie na ostatnim zdjęciu ( tak, ja też pomyślałam, że to cukierki) :D. Dostałam również śliczną kartkę, herbatki, które wypiliśmy bardzo szybko i świąteczny kubek! Jestem niesamowicie zadowolona z przesyłki i przyznam, że uwielbiam takie inicjatywy! 
Ja przygotowywałam paczkę dla Klaudii Czarnulki i według jest Wishlisty postawiłam na TT, brązowy cień, ochronną pomadkę, cukierki i... kubek świąteczny!

A Wy lubicie takie zabawy?
Może któraś z Was również brała w niej udział?:)
Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger