Czasem warto spróbować! NIVEA CARING SHOWER SILK MOUSSE

Czasem warto spróbować! NIVEA CARING SHOWER SILK MOUSSE

Witajcie!
Jak Wam mija wtorek? U mnie się strasznie zimno zrobiło i nie wiem jak Wy, ale ja już czuję jesień. Lubię jesień. Strasznie podobają mi się kolory, atmosfera. Uwielbiam babie lato! Jedyne na co mogłabym ponarzekać, to właśnie ujemne temperatury, które zmuszają nas do szukania coraz to cieplejszych ubrań. Jesień kojarzy mi się tylko kocyk, herbatka i ulubiona książka :).

W dzisiejszym wpisie chciałabym Wam przedstawić produkt, do ktorego na początku byłam bardzo sceptycznie nastawiona, ale już po pierwszym użyciu stał się moim ulubieńcem :). Jeżeli jesteście ciekawi za co pokochałam tę niepozorną piankę- zapraszam do dalszej części posta :).


Ogólnie lubię firmę Nivea. Lubię ich antyperspiranty, odżywki do włosów. Ale trafiłam kiedyś na jeden bubel pod prysznic który sprawił, że nie miałam ochoty sięgać po kolejne produkty tego typu z tej firmy. Przyznam, że w życiu nie zakupiłabym tej pianki gdyby nie fakt, że niesamowicie reklamowana ona była wszędzie. Na facebooku,wśród blogerek i Youtuberek. Widziałam, że występuję w różnych konfiguracjach zapachowych, ale ja na pierwszy raz postanowiłam się skusić na najprostszą wersję- bez udziwnień.


Nie ma co ukrywać, że ten produkt przyciąga wzrok. Szata graficzna wygląda naprawdę zacnie :). Uwielbiam kosmetyki , które pięknie prezentują się na toaletce, czy łazience. Na opakowaniu znajdują się podstawowe informacje o produkcie, skład, oraz pojemność. Jak można zauważyć na zdjęciu, produkt został okrzyknięty 'Doskonałością Roku' 2016 według czasopisma Twój Styl. Oczywiście, jak w przypadku tego typu produktów dozownikiem jest pompka. Tutaj mamy o czynienia z pompką, dzięki której wydobycie produktu nie sprawia żadnego problemu. Pompka się nie zacina i nie sprawia żadnych problemów. Samo opakowanie solidne i dość ciężkie. Jedyne co mnie wkurza to zakrętka zabezpieczająca pompkę. Strasznie ciężko się ją nakłada. 


Nigdy wcześniej nie używałam pianki pod prysznic. Zazwyczaj stosowałam zwykłe żele, które sprawdzały się raz lepiej, raz gorzej. W tego typu produktach oczekuję tylko dwóch rzeczy: pięknego zapachu i dobrego domywania. Nie wirezę w zapewnienia o nawilżeniu czy jakieś inne bajki. Ten produkt spełnia moje oczekiwania w 100%. Od razu po aplikacji poczułam piękny zapach. Nie jest to klasyczny zapach, który możecie spotkać w produktach tej firmy. Nie jestem najlepsza w opisywaniu zapachów. Jest to coś pomiędzy perfumami, a może jakimś droższym żelem pod prysznic? Naprawdę nie umiem tego określić ;). Wiadomo, że ocena zapachu to subiektywna sprawa każdego człowieka więc to, co podoba się mi, nie koniecznie musi podobać się Wam :). Konsystencja typowej pianki i chyba to nikogo nie dziwi :). Co najlepsze, po wyciśnięciu małej ilości produktu na dłoń, rośnie on do dużo większych rozmiarów. Mam małe zastrzeżenia co do aplikacji. Producent zaleca, żeby używając go, aplikować go za pomocą ręki. Szczerze? Nie potrafię się tak umyć :). Ja muszę każdy produkt zaaplikować na gąbkę. I nie było by w tym nic dziwnego, ani nie pisałabym nawet o tym ale zauważyłam, że kiedy najpierw go aplikuję na  gąbkę, a potem na ciało, to produkt dużo mniej się pieni niż wtedy, kiedy nakładam go od razu z ręki. To tylko moja paranoja, ale jednak jest to troszkę uciążliwe. Poza tym minusów żadnych nie widzę. Produkt mnie nie uczulił i nie podrażnił. Z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że kąpiel z nim, to CZYSTA przyjemność ;). Koniecznie muszę przy kolejnych zakupach skusić się na inne wersje zapachowe! 


Znacie tę piankę?
Czego używacie pod prysznic?:)
Idealny podkład drogeryjny za kilka złotych!

Idealny podkład drogeryjny za kilka złotych!

Witajcie kochani!
Jak po weekendzie? Przyznam, że niesamowicie wypoczęłam w Zakopanem <3. Było mega! Powiem Wam, że naprawdę jeżeli łączy Was pasja, to nie ma znaczenia gdzie mieszkacie. Mimo tego, że spotykamy się w większym gronie rzadko, to wśród ludzi z teamu, czuję się jak z rodziną!
Dzisiejszy dzień mam jeszcze urlop, a jutro powrót do szarej rzeczywistości. Ambitnie mam zamiar również wziąć się za moją magisterkę, która na razie kuleje i nie mogę się zmobilizować.
Dziś, zapytałam Wam, czy wolicie przeczytać o podkładzie idealnym, czy o hiper piance pod prysznic. Wybraliście podkład, więc oto jestem :).
Zapraszam na wpis o podkładzie drogeryjnym, firmy Bielenda, który podbił moje serce niesamowicie! Jeżeli jesteście ciekawi, co mnie w nim zauroczyło- zapraszam na wpis. 


Pewnie zabrzmi to oklepanie i każdy zna ten slogan, ale to prawda- najlepsze rzeczy poznajemy przez przypadek. Na początku wakacji miałam fazę, na zamawianie podkładów z grup makijażowych. Szukałam ich pod siebie, ponieważ bardzo ciężko było mi znaleźć idealny podkład biorąc pod uwagę fakt, że moja cera nie należy do najłatwiejszych i nawet droższe podkłady robią różne cuda na niej. Nie zależało mi, żeby podkład był pełny. Mogła być go np. połowa tylko po to, żebym mogła sprawdzić jak moja cera reaguje na niego. Produkt, który widzicie na zdjęciu udało mi się kupić za śmieszne pieniądze od jednej z wizażystek na grupie makijażowej. Sprawdziłam dla Was, ile kosztuje on w drogerii i jego cena moim zdaniem również nie jest wysoka, bo 20 zł. Biorąc pod uwagę, że w  Rossmanie ( bo tam między innymi jest dostępny), często pojawiają się promocje -49%, więc na takiej promocji upolujecie go za kilka złotych. Znalazłam też informację, że możecie go mieć w wersji lift (nawilżajacej) i matt. Ja kupując go nie wiedziałam o tym, ale teraz tak czy tak sięgnęłabym po wersję lift. 


Produkt znajduje się w szklanym, ale niestety mało solidnym opakowaniu. Podczas transportowania go w kufrze kiedy jechałam do klientki upadł mi i się rozbił (stąd, spód opakowania zakryty kwiatkiem:D). Do opakowania dołączona jest pompka. Jest to wygodna opcja dla mnie jak wiecie. Osobiście nie przepadam za szklanymi opakowaniami, bo może się stać tak jak mi się stało teraz o czym Wam napisałam. Szata graficzna całkowicie prosta i bez udziwnień. Na opakowaniu znajdują się podstawowe informacje od producenta, a oprócz tego skład,pojemność i oczywiście odcień. 
Jeżeli już mówimy o doborze koloru, to wybierałam w ciemno, ale trafiłam w 100%. Nie za ciemny, nie za jasny. Idealnie dopasowany do karnacji. Mało tego! Podkład idealnie dopasowuje się również u osób, które mają ciemniejszą skórę. Mam tu na myśli moją mamę, u której podkład wygląda genialnie, ale o tym za chwilę.


Konsystencja podkładu należy do tych, które lubię najbardziej. Niezbyt gęsta, ale też nie przeciekająca przez palce. Dla mnie w sam raz! Zapach delikatny, nie nachalny, i praktycznie nie wyczuwalny na skórze. Pewnie jesteście ciekawi za co go pokochałam?:) Za to, że spraawdza się idealnie zarówno na cerze suchej-odwodnionej, jak również na cerze dojrzałej. Za to, że idealnie wtapia się w kolor naszej cery. Tak jak wspomniałam wyżej, stosowałam go u siebie,  a mam dość jasną karnację i u mamy, która jest dużo bardziej opalona jak ja. Zarówno u mnie, jak u niej produkt wyglądał genialnie. Aplikowałam go i gąbką i palcami i pędzlem. Bez względu na sposób aplikacji wygląda naprawdę wow. Autentycznie daje efekt wygładzenia, ale jednocześnie sprawia, że w ogóle go nie widać! Nie wchodzi w zmarszczki, nie roluje się i co najważniejsze nie ciemnieje!! Daje fajne uczucie delikatnego glow, nie robiąc przy tym tapety. Bez problemu wytrzymał do 8h i to nawet na tych upałach. Przyznam, że gdybym miała wybierać między 5x droższym podkładem z UD,a  tym, to bez zastanowienia wybieram ten!


Poniżej chciałabym Wam zaprezentować, jak podkład wygląda u mnie i u mamy.



Znacie ten podkład?:)
Macie swojego ulubieńca?
Brand Sabbath, czyli kilka słów o tym portalu.

Brand Sabbath, czyli kilka słów o tym portalu.




Witajcie kochani!
Czwartek, to taki jakby piątek prawda? :) Macie jakieś plany na weekend?:)
W dzisiejszym wpisie, chciałabym z Wami porozmawiać na temat portalu, który znam spory okres czasu i przyznam, że na przestrzeni tego okresu, miejsce zmieniło się niesamowicie. Jeżeli jesteście ciekawi, co go wyróżnia spośród innych miejsc, zapraszam na wpis!



Ci, co śledzą mnie od dawna wiedzą, że na swoim koncie mam sporą ilość współprac. Nie będę ukrywać, że są to tylko współprace z firmami i producentami kosmetyków. Przez okres ponad 4 lat blogowania, współpracowałam również z agencjami marketingowymi, czy tymi, które zrzeszają twórców, oraz zleceniodawców. Brand Sabbath należy jeszcze do innej kategorii. Pamiętam jak dziś, początki tego portalu. Przyznam, że wcale nie mieli łatwo.  W dzisiejszych czasach ogólnie jest trudno się wybić biorąc pod uwagę fakt, że pełno jest miejsc przyjaznych blogerowi. Powiem Wam, że na początku ich przygody nie podejrzewałabym, że tak niesamowicie szybko się rozwiną i tak prężnie wejdą na rynek. Filip, który jest pomysłodawcą BS jest osobą niesamowicie kreatywną i pracowitą. Co rusz wpada na niekonwencjonalne pomysły, które wyróżniają Brand Sabbath na tle innych, podobnych firm.



Dawno nie odwiedzałam portalu, ale to co zauważyłam ostatnio będąc u nich na stronie, wywołało u mnie efekt ‘WOW’. Brand Sabbath to na chwilę obecną zupełnie inne miejsce niż to, które pamiętam! Brand Sabbath stało się akademią, która pomaga nie tylko topowym influencerom, ale także pomaga w rozwoju tym z Was, którzy dopiero zaczynają przygodę z blogowaniem. Każdy z Was wie, że budowanie swojego miejsca w sieci, nie należy do najłatwiejszych prac. Szczególnie teraz, kiedy praktycznie cały internet jest przepełniony blogami, vlogami i influencerami. Portal pomaga wypromować twórców, stara się, aby o Was usłyszało jak najszersze grono internautów. Pomaga, nie krytykuje. Doradza, wspiera i ma satysfakcję z tego, że to właśnie dzięki Brand Sabbath, zacząłeś się blogerze wyróżniać na tle konkurencji.
Jeżeli chcesz spróbować przygody z Brand Sabbath, KONIECZNIE odwiedź ich stronę!
Portal mam moją rekomendację i polecam go każdemu z Was nie tylko tym, którzy są nieznani w blogosferze, ale również Wam koledzy i koleżanki ‘po fachu’, którzy pracujecie na swoich blogach już kilka lat!

A Ty znasz Brand Sabbath? 
Daj znać, co podoba Ci się w tym miejscu!

Praca konkursowa na konkurs u 'Ala ma Kota'

Praca konkursowa na konkurs u 'Ala ma Kota'

Witajcie kochani!
Jak tam po długim weekendzie? Wypoczęliście? Mnie pociesza fakt, że jeszcze dwa dni do pracy i w końcu moje ukochane Zakopane <3
Dziś przychodzę do Was z pracą, którą przygotowałam na konkurs, który odbywa się na instagramie 'Ala ma Kota'. Inspirowałam się dwoma pracami. Pracą Kat Von D, którą znajdziecie tutaj i kolejną, którą znalazłam na stronie Kat Von D Beauty [klik]. Obie prace połączyłam i wyszło coś takiego :).










Fajnie się bawiłam przy tym makijażu!:)
Nowości makijażowe: SMASHBOX, NAKED, TARTE, LANCOME, MY SECRET I INNE

Nowości makijażowe: SMASHBOX, NAKED, TARTE, LANCOME, MY SECRET I INNE

Witajcie kochani!
Jak spędzacie wolny dzień? Ja przyznam Wam się bez bicia, że piszę ten post w sobotę i nie wiem czy jak go czytacie, to będę siedziała w Namestovie nad jeziorem, czy w domu, bo będzie brzydka pogoda:). Bądź co bądź wolny dzień był mi potrzebny! Jeżeli jeszcze nie wiecie, to w piątek wyjeżdżam do Zakopanego na weekend z najlepszą ekipą ever!:)

W dzisiejszym poście chciałabym Wam przedstawić nowości makijażowe, które udało mi sie nabyć w ostatnim czasie. Są tu rzeczy droższe, które wcale nie okazały się hitami i rzeczy tańsze, które skradły moje serce. Jeżeli jesteście ciekawi co zasiliło moje zapasy, zapraszam na post!



1. MY SECRET NATURAL BEAUTY



Paletę zakupiłam w Naturze za jakieś śmieszne pieniądze. Udało mi się trafić na promocję, gdzie przy zakupie jakiegoś produktu z My secret paletka ta była za kilka złotych. Jak narazie jestem z niej zadowolona i nie mam na co narzekać :)?. Jedyny minus jaki w niej widzę to opakownie, które dość szybko się rysuje, ale wiadomo, że nie wpływa to na jakoś produktu :).

CENA: Ok. 14 zł


2. TARTELETTE TEASE



Jak widzicie paletkę używałam już kilkakrotnie i jedyne co na razie mogę Wam powiedzieć to to, że sprawdza się super, ale nie jest bez wad :). Na obszerniejszą recenzję i makijaż z jej użyciem musicie troszkę poczekać :). 

CENA: Ok. 90 zł

3. KOBO BRIGHTENER MATT POWDER



Puder, którego nikomu nie trzeba przedstawiać. Matuje i rozświetla. Idealnie nadaje się  pod oczy. Ogólnie powiem Wam, że jakbym miała wybrać jedną firmę kosmetyczną (drogeryjną), której produktów musiałabym używać do końca życia, to na pewno postawiłabym właśnie na Kobo!:)

CENA: Ok. 20 zł

4. SMASHBOX PHOTO FINISH, BAZA POD MAKIJAŻ



Oczywiście kolejny raz uległam Youtubowi i wiedziałam, że prędzej czy później ten produkt do mnie trafi :). Zauważyłam, że u osób z cerą suchą sprawdza się lepiej niż u tych dziewczyn, które mają problemy z przetłuszczaniem się. Potestuje jeszcze troszkę i dam Wam znać co i jak!;)

Cena: ok. 60 zł

5. LANCOME ADVANCED GENIFIQUE


Produkt, który dostałam gratis do jakichś zakupów. Powiem Wam, że to jest NIEKWESTIONOWANY HIT szczególnie w przypadku cer dojrzałych. Niestety, jego cena za produkt pełnowartościowy to ponad 300 zł (!!!), ale dla osób, które malują dużo dojrzałych Pań uważam, że to produkt must have! Wypróbowałam go na mamie w ostatnim makijażu i byłam nim zachwycona <3

6. NAKED 2 URBAN DEKAY BACISC


Czy jest na sali ktoś kto nie zna tej paletki? Wzdychałam do niej od początku mojej przygody z YT i albo ja nie umiem z niej korzystać, albo z nią jest coś nie tak. Przyznam, że dużo bardziej wolę używać cieni z my secret za kilka złotych, niż jej.. Ale o tym innym razem :)

Cena: 155 zł

7. KOBO PERFECT GEL EYELINER

Nie wiem czy mi uwierzycie, ale jst to mój PIERWSZY czarny eyeliner w słoiczku! Do tej pory stawiałam albo na pędzelek, albo na pisak, ale coś mnie podkusiło, żeby i tę formę wypróbować. Niestety nie testowałam go jeszcze na sobie, więc nie mogę nic więcej powiedzieć :)

Cena: ok. 10 zł

8. i 9 :) URBAN DECAY NAKED SKIN, BIELENDA LIFT


Dwa różne cenowo produkty, a tak naprawdę skłaniam się zdecydowanie bardziej w strone tego tańszego. Chodzi mi nawet po głowie zestawienie tanie vs droższe. Chcecie?

Cena:
- Bielenda 18 zł
- UD- 155 zł

Którego produktu najpierw chcecie recenzję?:)
OGŁOSZENIE WYNIKÓW Z PALETKĄ MUR !

OGŁOSZENIE WYNIKÓW Z PALETKĄ MUR !

Hej kochani!
Jak spędzacie ten sobotni wieczór długiego weekendu?:)
Ja piszę dla Was posty, troszkę buszuje po sieci i ogólnie jakoś leci. Mam zamiar dziś potestować nowość, która sprawi, że będę zupełnie inaczej wyglądać niż dotychczas :D. Trochę się boję, no ale.. co ma być to będzie :D.

Dziś przychodzę do Was z wynikami rozdania paletki MUR i produktu do rąk z firmy Naturativ. Najpierw chciałabym Wam przekazać jednak kilka informacji związanych z rozdaniem. Przepraszam Was, że musieliście czekać tyle na wyniki, ale nie wiem jakim cudem wypadło mi to z głowy totalnie! Ostatnio mam troszkę spraw do załatwienia i wszystko mi się miesza. Niemniej jednak dziękuję, że poczekaliście ! Tak jak pisałam, w zamian za opóźnienia, dorzucam coś od siebie gratis. 
Nie przedłużając jeszcze bardziej, rozdanie wygrywa p. Justyna Berger!
Gratuluję i proszę o dane do wysyłki: goralka18@o2.pl


REWOLUCJA W ZDOBIENIU PAZNOKCI! NAKLEJKI TERMICZNE MANIROUGE

REWOLUCJA W ZDOBIENIU PAZNOKCI! NAKLEJKI TERMICZNE MANIROUGE



Witajcie!
Nie wiem jak u Was pogoda, ale przyznam, że ja padam na pysk! Lubię lato, lubię ciepło, ale to co się dzieje od jakiegoś czasu to dla mnie przesada! Wentylatory w domu nie nadążają, a klima w aucie nie nabita, ehh…

Dziś przychodzę do Was z ABSOLUTNYM hitem, który miałam okazję testować dzięki uprzejmości Manirouge. Jeżeli jesteście ciekawi jak wygląda aplikacja i jak prezentują się gotowe naklejki termiczne na paznokciach, zapraszam na post!






Jakiś czas temu pokazywałam Wam zawartość przesyłki, którą dostałam od firmy. Przyznam, że na początku ABSOLUTNIE nie umiałam się za to zabrać! Już Wam ostatnio pisałam, że ja totalnie jestem nieprecyzyjna i jak przyjdzie coś zepsuć, to ja jestem pierwsza :). Zanim przystąpiłam do aplikacji, przejrzałam filmy, które mogłam znaleźć w sieci i które przesłała mi właścicielka firmy, Pani Klaudia.
Wszystko sobie najpierw przygotowałam i  ruszyłam do działania! Pierwsza próba niestety spełzła na niczym, ponieważ wyglądało to co najmniej źle, żeby nie powiedzieć żałośnie :). Na szczęście producent przewidział, ze może trafić na taką ‘zdolną’ Paulinę i dołączył naklejki testowe:). Oczywiście nie poddałam się, bo nie należę do takich ludzi i zaczęłam działać drugi raz. Tym razem na spokojnie, w ciszy, ze wszystkimi potrzebnymi materiałami pod ręką i… z włączonym filmikiem, gdzie wszystkie czynności robiłam krok po kroku. Nie uwierzycie, ale udało się i to bez żadnego szwanku! Największy problem miałam chyba z doborem rozmiaru naklejki do paznokcia i z jej naklejeniem. Najgorzej wiadomo było z pierwszymi paznokciami, a potem już poszło! Jak uda Wam się nakleić kilka pierwszych naklejek, to potem wszystko pójdzie gładko! 



Efekt? Jak dla mnie wow! Wiadomo, że ja jeszcze widzę pewne niedociągnięcia, ale musicie mi wybaczyć, bo robiłam to dopiero drugi raz. Paznokcie pięknie lśnią, szczerze mówiąc, w realu wyglądają jak hybryda i gdybym zobaczyła to u kogoś, to w życiu bym nie pomyślała, że to naklejki termiczne. Jeżeli chodzi o wykonanie takiego manicure, to całość zajęła mi około godziny. Jest to dużo mniej niż w przypadku robienia hybryd (przynajmniej jeżeli chodzi o mnie), a na dodatek mam tu gotowy wzorek, o jakim tylko marzę! Tu postawiłam na modny baby boomer, a w drugiej dłoni dodałam akcent kwiatka, który idealnie komponuje się z całością. Poniżej przedstawię Wam wady i zalety takiego rozwiązania. Wybór pozostawiam Wam co do zakupu. Ja na pewno sięgnę po kolejne zdobienia, bo jestem oczarowana ideą, jak również zaangażowaniem firmy oraz samym produktem!
 


ZALETY
- Wykonane zdobienie o jakim tylko marzysz w zaciszu domowym
- Brak niedociągnięć związanych z np. odpryśnięciem lakieru
- Czas, czas, czas!
- Trwałość manicure
- Wielki wybór kolorów, wzorów i zdobień
- Cena, jak dla mnie i tak niska!
- IDEA! Której jeszcze nie spotkaliście!

WADY
- W mojej subiektywnej opinii naklejki mogłyby mieć kształt troszkę dopasowany również dla tych z nas, które nie są posiadaczkami pięknej kobiecej płytki, tylko borykają się z problemem zaokrąglonych, lub kwadratowych paznokci naturalnych.
- Troszkę za mało wąskich naklejek na naprawdę mini płytki 




Zostawiam Wam kilka linków, które mogą być przydatne, jeżeli jesteście zainteresowani zakupem:

A jeżeli chcecie wygrać zestaw od Manirouge i przekonać się jak to działa, zapraszam na ich konkurs! [klik]

A co Wy myślicie o takim rozwiązaniu?
Ciekawa sprawa?
 

Copyright © 2016 zakochana w kolorkach , Blogger